Samotność nie zawsze wygląda jak pusty dom.

Czasem wygląda jak kolacja przy wspólnym stole, podczas której nie masz komu powiedzieć, co naprawdę dzieje się w Twojej głowie. Jak telefon pełen kontaktów, ale bez jednej osoby, do której zadzwonisz późnym wieczorem i powiesz: „Mam dzisiaj naprawdę zły dzień. Możesz chwilę ze mną zostać?”

To właśnie dlatego samotność potrafi być tak trudna do zauważenia. Bo patrząc z zewnątrz, ktoś może powiedzieć: „Ale przecież masz ludzi”. Tylko że samotność nie pyta przede wszystkim o liczbę ludzi. Pyta o więź.

Być samemu i być samotnym to nie to samo

Można mieszkać samemu i wcale nie czuć się samotnym. Można też mieszkać z partnerem, wychowywać dzieci, pracować w dużej firmie i codziennie rozmawiać z wieloma ludźmi — a jednocześnie czuć się głęboko samotnym.

Samotność jest subiektywnym poczuciem braku bliskości i znaczących relacji. Izolacja społeczna oznacza niewielką liczbę kontaktów i ograniczone wsparcie. To nie jest to samo.

Najbardziej bolesna samotność może pojawić się w relacji

Rozmawiacie o zakupach, terminach, rachunkach, dzieciach i codziennych sprawach. Ale kiedy próbujesz powiedzieć: „Boję się”, „Nie wiem, co się ze mną dzieje”, „Czuję, że sobie nie radzę” — rozmowa się urywa.

Po jakimś czasie człowiek przestaje próbować. I może siedzieć bardzo blisko kogoś, z kim jednocześnie nie ma już prawdziwego kontaktu. Bliskość fizyczna nie gwarantuje bliskości emocjonalnej.

Samotność nie jest fanaberią

WHO traktuje dziś samotność i społeczne odłączenie jako istotny problem zdrowia publicznego. Problem dotyczy wszystkich regionów i grup wiekowych oraz wiąże się zarówno ze zdrowiem psychicznym, jak i fizycznym.

Nie oznacza to, że każdy samotny wieczór jest zagrożeniem dla zdrowia. Problem zaczyna się wtedy, gdy brak poczucia więzi staje się trwałym elementem życia.

Dlaczego człowiek może czuć się samotny, choć ma ludzi?

Bo relacje nie są systemem zero-jedynkowym. Możemy potrzebować różnych rodzajów więzi: kogoś, z kim można się śmiać, kogoś, komu można powiedzieć coś trudnego, kogoś, kto przyjdzie, kiedy naprawdę potrzebujemy pomocy.

Problem pojawia się wtedy, kiedy patrzysz na swoje otoczenie i odkrywasz, że nie masz nikogo, przy kim możesz opuścić gardę.

Internet daje kontakt. Nie zawsze daje więź

Możemy przez cały dzień odpowiadać na komentarze, wysyłać emotikony, prowadzić rozmowy służbowe i czytać cudze wiadomości, a wieczorem nadal nie mieć komu powiedzieć: „Jest mi trudno.”

Pytanie brzmi: czy po tych kontaktach czujesz się bardziej związana z ludźmi — czy bardziej świadoma tego, że czegoś Ci brakuje?

Zrób mapę relacji, nie ranking popularności

Pomyśl o ludziach, których masz w swoim życiu, i odpowiedz sobie na kilka pytań:

  • Komu mogę powiedzieć prawdę o tym, jak się czuję?
  • Kogo mogę poprosić o niewielką pomoc?
  • Kto może poprosić o pomoc mnie?
  • Z kim mogę być także wtedy, gdy nie jestem skuteczna i „ogarnięta”?
  • Po czyim kontakcie czuję się spokojniejsza, a po czyim jeszcze bardziej niewidoczna?

Być może okaże się, że nie jesteś pozbawiona relacji. Twoje relacje po prostu potrzebują więcej prawdziwości.

Nie zaczynaj od „muszę znaleźć przyjaciół”

Jeżeli jesteś samotna od dawna, rada „po prostu wyjdź do ludzi” może być przytłaczająca. Zacznij mniejszym krokiem. Napisz do osoby, z którą kiedyś dobrze Ci się rozmawiało. Zaproponuj kawę. Dołącz do miejsca, w którym ludzie spotykają się wokół konkretnej aktywności.

Bliskość bardzo często nie powstaje podczas jednego „ważnego spotkania”. Powstaje z powtarzalności.

A jeśli to ja przestałam się odzywać?

Kiedy jesteśmy przeciążeni, chorzy albo w depresji, kontakty społeczne mogą zacząć wydawać się kolejnym obowiązkiem. Nie odpisujemy. Odwołujemy spotkanie. Mijają tygodnie. I pojawia się wstyd: „Teraz już głupio się odezwać”.

Nie jest. Możesz napisać: „Ostatnio trochę zniknęłam. Miałam trudniejszy czas. Pomyślałam dzisiaj o Tobie. Co u Ciebie?”

Nie każda relacja jest lekarstwem na samotność

Czasem rozpaczliwie próbujemy nie być samotni i zostajemy w relacjach, które są dla nas złe. Obecność osoby, przy której jesteś stale krytykowana, kontrolowana lub pomniejszana, może samotność jeszcze pogłębiać.

Zdrowa więź powinna pozostawiać miejsce na wzajemność, szacunek i możliwość bycia prawdziwym człowiekiem.

Na dzisiaj nie buduj całej sieci. Znajdź jeden punkt połączenia

Zadaj sobie jedno pytanie: „Z kim mogę mieć dzisiaj jeden prawdziwy kontakt?”

Wiadomość. Telefon. Piętnaście minut na kawie. Krótki spacer. Rozmowa z sąsiadką.

A jeżeli nie masz dziś takiej osoby — nie traktuj tego jak dowodu, że tak będzie zawsze. Potraktuj to jak informację: potrzebuję zacząć budować swoje zaplecze.

Jeśli samotność zamienia się w kryzys

Jeżeli samotności towarzyszy silna beznadzieja, myśli o odebraniu sobie życia albo zrobieniu sobie krzywdy, nie zostawaj z tym sama/sam. W Polsce całodobowo działa Centrum Wsparcia 800 70 2222 oraz numer 116 123. W bezpośrednim zagrożeniu życia dzwoń pod 112 lub 999.

Źródła i dalsza lektura

WHO — Commission on Social Connection
WHO — Social connection Q&A
CDC — Social connectedness

Samotności nie rozwiązuje żaden workbook. Jeśli jednak potrzebujesz odzyskać odrobinę kontaktu ze sobą i poczucia wpływu, zobacz „Wdzięcznik Sprawczości” — 90 dni zbierania faktów o tym, co robisz, chronisz i wybierasz dla siebie.