Każdy ma gorsze dni. Po trudnej rozmowie. Po nieprzespanej nocy. W czasie choroby, przeciążenia, problemów finansowych, konfliktu czy straty. Czasem nawet bez wyraźnego powodu.
Najczęściej po jakimś czasie coś zaczyna się zmieniać. Ale czasem nie zaczyna.
Mija weekend. Potem następny. Człowiek wykonuje obowiązki, odpowiada na pytania, robi zakupy, prowadzi samochód, czasem nawet żartuje. Tylko że gdzieś po drodze z życia zniknęło coś ważnego: przyjemność, ciekawość, energia, nadzieja.
I wtedy pojawia się pytanie: „Czy mam po prostu trudniejszy okres, czy to może być depresja?”
Depresja nie jest po prostu bardzo dużym smutkiem
Depresja może wiązać się ze smutkiem, ale nie musi wyglądać jak człowiek leżący w łóżku i płaczący przez cały dzień.
WHO opisuje depresję jako zaburzenie, którego podstawowym objawem może być utrzymująco obniżony nastrój albo utrata zainteresowania i przyjemności z czynności, które wcześniej coś dla nas znaczyły. Objawy utrzymują się przez większość dnia, niemal codziennie, co najmniej przez dwa tygodnie i mogą znacząco wpływać na funkcjonowanie.
Dlatego depresja czasem brzmi nie jak: „Jestem strasznie smutna”, tylko: „Właściwie nic już nie czuję.”
„Przecież normalnie funkcjonuję” nie zawsze oznacza „wszystko jest w porządku”
Niektórzy ludzie w depresji przestają być zdolni do wykonywania podstawowych czynności. Inni nadal chodzą do pracy, odprowadzają dzieci do szkoły, robią zakupy, prowadzą spotkania i odbierają telefony.
Z zewnątrz mogą wyglądać „normalnie”. Różnica pojawia się w cenie, jaką za to płacą.
Dlatego nie pytaj tylko: „Czy jeszcze daję radę?” Zapytaj także: „Ile mnie kosztuje to, że daję radę?”
Dwa tygodnie są ważną wskazówką — ale nie magiczną granicą
Okres co najmniej dwóch tygodni jest jednym z ważnych kryteriów używanych przy rozpoznawaniu epizodu depresyjnego, ale sam kalendarz nie stawia diagnozy. Znaczenie mają również nasilenie objawów oraz ich wpływ na życie.
Nie trzeba też czekać do czternastego dnia, jeżeli stan jest ciężki. Jeżeli po kilku dniach właściwie nie jesz, przestajesz być zdolna do podstawowego funkcjonowania, nie śpisz, odczuwasz ogromną beznadzieję albo pojawiają się myśli o śmierci — pomoc jest potrzebna teraz.
Depresja nie zawsze ma „powód”
Depresja może pojawić się po stracie, rozwodzie, problemach zawodowych, chorobie, długotrwałym przeciążeniu czy traumatycznym wydarzeniu. Może też rozwinąć się bez jednej oczywistej przyczyny.
Lepsze pytanie niż „Czy mam prawo czuć się źle?” brzmi: „Co dzieje się ze mną od pewnego czasu i jak bardzo zmieniło moje codzienne życie?”
Depresja może wyglądać jak utrata przyjemności
Jednym z najbardziej charakterystycznych objawów depresji jest anhedonia — osłabienie albo utrata zdolności odczuwania przyjemności i zainteresowania.
Kawa przestaje smakować jak dawniej. Serial już nie wciąga. Spotkanie z osobą, którą lubisz, staje się obowiązkiem. Weekend niczego nie zmienia.
To niezwykle ważny sygnał, ponieważ człowiek może nie mówić: „jestem smutny”. Może powiedzieć: „Nic mnie nie cieszy.”
Ciało również może mówić, że coś się dzieje
Depresja może zmieniać sen, apetyt, masę ciała, energię, koncentrację i zdolność podejmowania decyzji.
To jeden z powodów, dla których depresja bywa mylona z lenistwem. Człowiek zaczyna mówić sobie: „Co jest ze mną nie tak?” albo „Muszę się bardziej zmobilizować”.
Problem w tym, że choroby nie leczy się moralną naganą.
Ale nie każdy taki objaw oznacza depresję
Zmęczenie, zaburzenia snu, problemy z koncentracją, pogorszenie apetytu czy spadek energii mogą mieć wiele przyczyn. Znaczenie mogą mieć choroby somatyczne, przyjmowane leki, używanie alkoholu lub innych substancji, przewlekły ból, długotrwały stres i inne zaburzenia psychiczne.
Dlatego profesjonalna ocena nie powinna ograniczać się do odhaczenia internetowej listy objawów.
Zadaj sobie trzy pytania
Jak długo to trwa? Czy od wielu dni albo tygodni widzisz trwałą zmianę?
Co straciłam po drodze? Przyjemność? Zainteresowanie ludźmi? Energiczność? Koncentrację? Nadzieję?
Jak bardzo zmieniło się moje funkcjonowanie? Czy nadal robisz podstawowe rzeczy? Czy każda z nich kosztuje coraz więcej?
Co zrobić, jeśli podejrzewasz depresję
Nie musisz od razu wiedzieć, jaka terapia będzie najlepsza. Wystarczy zacząć od jednego konkretnego działania.
- Powiedz jednej osobie, że od pewnego czasu nie czujesz się dobrze.
- Umów kontakt ze specjalistą — lekarzem POZ, psychiatrą albo Centrum Zdrowia Psychicznego.
- Przez kilka dni zanotuj, jak śpisz, jaki masz nastrój, energię, apetyt i koncentrację.
- Nie lecz depresji wyłącznie samodzielnie. Sen, ruch, jedzenie i kontakt z innymi mogą wspierać zdrowienie, ale nie zastępują profesjonalnej oceny.
Jeżeli nie wiesz, czy „to już wystarczy”, żeby poprosić o pomoc
Wystarczy to, że jest Ci trudno i stan się utrzymuje.
Nie musisz przychodzić do lekarza z gotową diagnozą. Możesz powiedzieć po prostu: „Od kilku tygodni nie czuję się sobą” albo „Nic mnie nie cieszy i wszystko zaczęło kosztować mnie bardzo dużo energii”.
Jeśli jest bardzo źle
Jeżeli pojawiają się myśli o śmierci, zrobieniu sobie krzywdy albo poczucie, że możesz nie być bezpieczna/bezpieczny, nie czekaj na zaplanowaną wizytę. W Polsce całodobowo i bezpłatnie działa Centrum Wsparcia — 800 70 2222 oraz numer 116 123. W bezpośrednim zagrożeniu życia dzwoń pod 112 lub 999.
Źródła i dalsza lektura
WHO — Depression
NICE — Depression in adults
Ministerstwo Zdrowia — Centra Zdrowia Psychicznego
Jeśli przechodzisz przez trudniejszy okres: „Na dziś wystarczy” może być dodatkowym narzędziem do uporządkowania dnia. Nie służy do diagnozowania ani leczenia depresji — gdy objawy trwają, nasilają się lub pojawia się ryzyko zrobienia sobie krzywdy, potrzebna jest profesjonalna pomoc.